
Coraz więcej polskich sklepów odkrywa Rumunię jako atrakcyjny kierunek ekspansji. To rynek dynamiczny, z ponad 15 milionami aktywnych internautów i jednym z najszybciej rosnących sektorów e-commerce w regionie. Dla większości firm pierwszym krokiem jest eMAG – lider rynku i naturalny punkt wejścia. Jednak prawdziwy rozwój zaczyna się wtedy, gdy sprzedaż na marketplace staje się trampoliną do budowy własnej marki i niezależnego sklepu internetowego.
Poniższa roadmapa pokazuje, jak krok po kroku przejść od modelu marketplace-first do brand-first, zwiększając kontrolę, marżę i zaufanie klientów.
Wejście przez marketplace jest jak wejście do nowego kraju z przewodnikiem. eMAG ułatwia start – zapewnia ruch, płatności, logistykę, a także zaufanie lokalnych kupujących. Ale ten komfort ma swoją cenę: wysokie prowizje, ograniczoną kontrolę nad wizerunkiem i brak danych o klientach.
Dlatego strategia brand-first polega na stopniowym uniezależnianiu się. Nie chodzi o rezygnację z eMAG, lecz o świadome wykorzystanie go jako narzędzia – miejsca, które dostarcza pierwszych klientów i testuje ofertę. Równolegle firma powinna budować własne kanały komunikacji, tworzyć społeczność, rozwijać stronę i dbać o doświadczenie klienta.
To proces, który wymaga czasu, ale pozwala przejść od „sprzedaję na eMAG” do „mam markę, którą ludzie kojarzą i do której wracają”.
Każda skuteczna ekspansja opiera się na trzech filarach: widoczności, zaufaniu i sprzedaży. To one wyznaczają kierunek działań, niezależnie od etapu rozwoju sklepu.
Widoczność to pierwszy krok do niezależności. Rumunia to kraj wyjątkowo aktywny w social mediach – według danych DataReportal, z Facebooka korzysta ponad 13 milionów użytkowników, a Instagram notuje ponad 6 milionów aktywnych kont. Obecność marki w tych kanałach to nie tylko reklama, ale sposób na poznanie lokalnej kultury zakupowej i języka emocji rumuńskiego klienta.
Widoczność warto też budować poprzez treści: krótkie wideo, wpisy poradnikowe, czy autentyczne historie pokazujące produkt w użyciu. Dla firm planujących później uruchomienie własnego sklepu, takie działania to inwestycja w SEO – im wcześniej marka zacznie generować ruch organiczny, tym szybciej strona zacznie pracować samodzielnie, bez konieczności ciągłego wykupywania reklam.
Zaufanie to waluta nowoczesnego e-commerce. Rumuńscy konsumenci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na cenę, ale także na jakość obsługi i wiarygodność marki. Badanie Romania Journal pokazuje, że ponad 70% internautów w Rumunii robi zakupy online, ale aż połowa z nich deklaruje, że powraca do sklepów, które oferują dobre wsparcie i reagują na opinie.
Opinie klientów, treści generowane przez użytkowników (zdjęcia, komentarze, recenzje) oraz aktywna obsługa w języku rumuńskim budują wiarygodność szybciej niż jakakolwiek kampania. To właśnie ten element pozwala wyjść poza „sprzedawcę na platformie” i stać się marką, której ludzie ufają.
Trzeci filar to sprzedaż, czyli własny system, który pozwala przejąć kontrolę nad całym doświadczeniem klienta. W początkowej fazie nie musi to być od razu rozbudowany sklep – wystarczy prosta strona z ofertą, lokalnymi metodami płatności (w Rumunii popularne są mobilPay i PayU), integracją z kurierami i możliwością kontaktu z obsługą w języku klienta.
Z czasem, gdy baza klientów się powiększa, warto wdrożyć automatyzacje, system CRM i procesy, które pozwolą prowadzić sprzedaż w pełnym modelu D2C (Direct-to-Consumer).
Rozwój marki można podzielić na trzy czytelne fazy – od prostego startu po pełnoprawny sklep internetowy.
To faza rozpoznawcza. Twoim celem nie jest jeszcze maksymalizacja zysku, ale poznanie rynku i zachowań klientów. Sprzedajesz na eMAG, ale już zaczynasz komunikować się z użytkownikami poza nim: prowadzisz fanpage w języku rumuńskim, publikujesz posty z produktami, pytasz o opinie, odpowiadasz na komentarze.
W tym okresie warto inwestować w kampanie reklamowe kierujące ruch na oferty eMAG lub posty na Facebooku, które budują świadomość marki. Kluczowe jest także zbieranie informacji – jakie produkty cieszą się największym zainteresowaniem, jak reagują klienci, które komunikaty działają najlepiej.
Gdy zbudujesz minimalne rozpoznanie, czas na pierwszy krok poza marketplace. Landing page w języku rumuńskim to Twoja wizytówka – miejsce, które opowiada historię marki, prezentuje wartości, produkty i zachęca do kontaktu. Tu możesz zacząć zbierać adresy e-mail, oferując rabat lub poradnik w zamian za zapis.
Remarketing to drugi filar tego etapu. Dzięki pixelowi Meta lub Google Ads możesz kierować reklamy do osób, które wcześniej widziały Twoje produkty na eMAG lub odwiedziły Twoją stronę. W ten sposób przenosisz klientów z platformy marketplace do własnego ekosystemu komunikacji.
To moment, w którym Twoja marka zaczyna działać samodzielnie. Masz już rozpoznawalność, ruch i zaufanie. Własny sklep e-commerce staje się centralnym miejscem sprzedaży, a eMAG – dodatkiem, który wspiera pozyskiwanie nowych klientów.
Na tym etapie możesz wdrożyć pełen lejek sprzedażowy: od kampanii brandowych, przez content marketing i SEO, po automatyczne maile przypominające o porzuconych koszykach. To właśnie wtedy zaczynasz czerpać pełne korzyści z inwestycji w markę – rośnie powtarzalność zakupów, marża i wartość klienta w czasie.
Każdy etap warto monitorować, żeby wiedzieć, czy naprawdę zmierzasz w stronę niezależności. Najprostsze wskaźniki to ruch i zaangażowanie – liczba odwiedzin strony, komentarzy i reakcji w social mediach. Gdy startujesz z landingiem, obserwuj liczbę subskrypcji i formularzy kontaktowych.
W kolejnych miesiącach śledź udział sprzedaży z własnych kanałów w stosunku do marketplace’u, a także liczbę powracających klientów. Jeżeli zaczynasz zauważać, że coraz więcej transakcji pochodzi bezpośrednio z Twojej strony lub newslettera, oznacza to, że Twoja marka nabiera realnej wartości.
Z czasem warto też analizować koszt pozyskania klienta (CAC) – na eMAG może być on wysoki przez prowizje i reklamy, natomiast w modelu brand-first powinien stopniowo spadać, bo coraz częściej sprzedajesz do osób, które już Cię znają.
Ekspansja do Rumunii nie kończy się na eMAG – tam się dopiero zaczyna. Marketplace to doskonałe narzędzie do sprawdzenia potencjału i poznania rynku, ale długoterminowy sukces wymaga budowania własnej marki. Widoczność, zaufanie i kontrola nad sprzedażą to trzy elementy, które pozwolą Ci przejść od „sprzedawcy na platformie” do pełnoprawnego gracza e-commerce.
Jeśli potraktujesz eMAG jako trampolinę, a nie docelowy dom, w ciągu kilkunastu miesięcy możesz zbudować niezależny system sprzedaży, w którym to Ty ustalasz zasady gry – a klienci wracają nie dlatego, że widzą Twoją ofertę w algorytmie, ale dlatego, że ufają Twojej marce.
Autorka: Katarzyna Partyka, numbers & intuition