
Sprzedaż na eMAG to dla wielu polskich firm pierwszy krok w ekspansji na rynek rumuński. To prosty, dostępny i szybki sposób, by przetestować nowy rynek – bez inwestycji w stronę internetową, logistykę czy lokalne biuro.
Problem w tym, że dla większości firm… na tym się kończy.
Bez działań wizerunkowych, bez obecności w social mediach i bez komunikacji dopasowanej do rumuńskiego konsumenta marka pozostaje anonimowa. Klienci widzą produkt, ale nie wiedzą, kto za nim stoi, dlaczego warto mu zaufać i czym różni się od konkurencji.
Budowa marki to dziś nie luksus, ale konieczność – zwłaszcza na rynkach zagranicznych, gdzie zaufanie nie jest jeszcze wypracowane.
eMAG to największy marketplace w Rumunii – miesięcznie odwiedza go ponad 10 milionów użytkowników (dane: Statista, 2024). Dla wielu polskich e-commerce’ów to idealna brama wejściowa na rynek – prosty sposób na pierwsze zamówienia, poznanie lokalnych preferencji i przetestowanie logistyki.
Ale marketplace, choć świetny na początek, nie zbuduje marki.
Na eMAG klient kupuje produkt, nie firmę. Nie zapamiętuje logo, nie obserwuje marki w social mediach, nie opowiada o niej znajomym. Po prostu szuka najlepszej oferty i przechodzi dalej.
Bez działań poza platformą trudno zbudować relację, lojalność czy jakiekolwiek emocjonalne przywiązanie. W efekcie firma staje się jednym z dziesiątek sprzedawców o podobnych cenach i opisach. A w świecie, w którym decyzje zakupowe coraz częściej wynikają z zaufania i rekomendacji, to za mało, by wygrać.
Rumuńscy konsumenci są coraz bardziej aktywni i wymagający online. Według raportu Hootsuite Social Trends 2024, ponad 80% użytkowników mediów społecznościowych w Rumunii deklaruje, że sprawdza markę w sieci przed zakupem, a 68% przyznaje, że rekomendacje w social mediach wpływają na ich decyzje zakupowe.
To oznacza, że nawet jeśli produkt jest atrakcyjny cenowo, bez rozpoznawalnego wizerunku i obecności w sieci marka często przegrywa z firmą, która potrafi opowiedzieć historię i zbudować emocję.
Budowanie marki to nie tylko kwestia estetyki czy logo. To proces, który:
Silna marka:
W Rumunii budowanie marki ma jeszcze jeden wymiar – społeczny. To rynek, w którym użytkownicy chętnie angażują się w dialog z markami, komentują, udostępniają i polecają dalej. Dobrze zaprojektowana komunikacja staje się więc nie tylko sposobem na rozpoznawalność, ale realnym motorem sprzedaży.
Ekspansja na rynek rumuński to nie tylko kwestia logistyki czy tłumaczenia opisów produktów. To przede wszystkim zmiana sposobu komunikacji.
Choć Polacy i Rumuni korzystają z tych samych platform — głównie Facebooka i Instagrama — to sposób, w jaki wchodzą w interakcje z markami, różni się znacząco.
W Polsce Facebook stał się narzędziem informacyjnym i sprzedażowym. Użytkownicy oczekują konkretnych komunikatów: rabatów, kodów, nowości.
W Rumunii Facebook nadal pełni funkcję społecznościową – to przestrzeń rozmów, opinii, emocji i… relacji.
Marki, które tam wygrywają, to te, które potrafią mówić ludzkim głosem i pokazać, że po drugiej stronie ekranu naprawdę jest człowiek.
💬 Przykład 1: komunikat sprzedażowy, który w Rumunii działa lepiej w emocjonalnym kontekście
„Weekendowa promocja! -20% na wszystkie kosmetyki naturalne. Sprawdź teraz!”
„Weekendul acesta sărbătorim micile plăceri ale vieții 💚 Bucură-te de -20% la produsele noastre naturale preferate!”
Efekt: komunikat jest ten sam, ale ton cieplejszy, wspólnotowy, a nie „sprzedający”.
💬 Przykład 2: storytelling zamiast grafiki produktowej
💬 Przykład 3: angażowanie społeczności
„Care este produsul tău preferat din magazinul nostru?”
(„Jaki produkt z naszego sklepu lubisz najbardziej?”)
— w Rumunii potrafi wygenerować kilkadziesiąt komentarzy i udostępnień, jeśli marka później wchodzi w rozmowę i reaguje na odpowiedzi.
Polski Instagram to w dużej mierze estetyka: dopracowany feed, idealne światło, spójna kolorystyka.
W Rumunii odbiorcy oczekują więcej spontaniczności, naturalności i emocji.
Przykład 1: backstage & ludzie
Krótki filmik z procesu pakowania zamówień z podpisem:
„Așa arată bucuria când comanda ta e gata de livrare 💙”
(„Tak wygląda radość, gdy Twoje zamówienie jest gotowe do wysyłki 💙”)
Według Digital 2024 Romania Reelsy generują o ponad 40% wyższe zaangażowanie niż statyczne posty, a treści z ludźmi – nawet dwukrotnie wyższe niż czysto produktowe.
Przykład 2: lokalne odniesienia i święta
Posty z okazji Dragobete (rumuńskie święto miłości, 24 lutego) czy Mărțișor (1 marca – początek wiosny) potrafią przyciągnąć ogromne zasięgi organiczne.
To nie tylko miły gest, ale też sygnał: „znamy Wasz rynek, jesteśmy tu naprawdę”.
Przykład 3: user-generated content
Akcja z hashtagiem w lokalnym języku, np. #PovesteaTaCu[Marka] („Twoja historia z [Marka]”), zachęca klientów do oznaczania marki i współtworzenia jej wizerunku.
W numbers & intuition pomagamy markom sprzedawać skutecznie na rynkach zagranicznych, łącząc dane z kreatywnością.
Tworzymy strategie komunikacji dopasowane do lokalnych odbiorców – w tym pełną obsługę profili na Facebooku i Instagramie w Rumunii, wspieraną kampaniami płatnymi.
Jeżeli chcesz, żebyśmy wsparli również Twoją markę w ekspansji zagranicznej, skontaktuj się z nami.
Autorka: Katarzyna Partyka, numbers & intuition