
Sztuczna inteligencja zmieniła sposób, w jaki powstają tłumaczenia. Wystarczy kilka kliknięć, aby tekst w języku polskim pojawił się po czesku. Problem w tym, że między „szybko” a „dobrze” wciąż istnieje przepaść – zwłaszcza tam, gdzie o znaczeniu decyduje ton, kontekst i kultura. Bo tłumaczenia to nie tylko słowa, lecz także decyzje, emocje i wyczucie. A w języku czeskim, gdzie jeden niuans potrafi zmienić sens całego zdania, to właśnie wyczucie ma największe znaczenie. Przekonaj się jakie błędy najczęściej popełnia sztuczna inteligencja przy tłumaczeniach na język czeski.
Język czeski jest jednym z języków słowiańskich, do których zalicza się też polski czy słowacki. Tak więc to nic dziwnego, że czasami brzmią podobnie, jednak bywa to zwodnicze – szczególnie dla algorytmów. Między językiem słowackim a czeskim różnice często są subtelne: mogą sprowadzać się do jednego znaku diakrytycznego, jak w przypadku słów „kultúrní” i „kulturní” czy „skvelé” i „skvělé” – a AI zdarza się je mylić. Dla kogoś, kto nie zna czeskiego, to zaledwie niuans – jeden znak, inna kreska nad literą. Jednak taka różnica zmienia odbiór tekstu, bo dla osoby posługującej się tym językiem to sygnał, że coś w nim brzmi obco.
W tym jak posługujemy się językiem, kontekst wypowiedzi ma największe znaczenie. Przy tłumaczeniach z języka angielskiego na język czeski, jedno słowo może mieć wiele znaczeń. A sztuczna inteligencja nie rozumie sensu zdania, tylko mechanicznie przetwarza słowa w nim użyte. W efekcie „properties” w opisie produktu stają się „nieruchomościami”, a „clear” w palecie kolorów – „czystym”, zamiast „przezroczystym”. Zdarza się też, że AI błędnie odczytuje dziedzinę tekstu – na przykład w opisie obuwia traktuje „skórę” jak ludzką i tworzy tekst, który brzmi raczej jak reklama balsamu do ciała niż opis części garderoby.
Języki, którymi posługujemy się na co dzień, są językami żywymi i nie tylko charakteryzują się ciągłymi zmianami, ale są też kopalnią emocji, skojarzeń i niuansów, które zrozumie tylko człowiek. Dlatego sztuczna inteligencja gubi się przy tych elementach. Bardzo często dosłownie tłumaczy idiomy, na przykład „bułka z masłem” AI tłumaczy na język czeski słowo w słowo i tak powstaje „rohlík s máslem”, a w przypadku powiedzenia „nie mój cyrk, nie moje małpy” – „není to můj cirkus, nejsou to moje opice”.
Podobnie jest ze slangiem i językiem potocznym, ponieważ sztuczna inteligencja nie rozpoznaje tonu ani intencji. Takie elementy przetłumaczone przez AI często brzmią nienaturalnie lub nabierają absurdalnego sensu. Tłumacz rozumie, że „kicksy” to wcale nie są kopniaki, a buty i nie przetłumaczy „spoko, wypas” na „chladno, pastva”.
Terminologia specjalistyczna to wciąż czarna magia dla sztucznej inteligencji. Tłumaczenia może i wyglądają poprawnie, ale gdy przyjrzymy się bliżej znaczeniu słów, wcale takie nie są. Dobrym przykładem jest „bucket hat”, który AI tłumaczy dosłownie jako „kyblík” czy „kbelík” – czyli „wiadro”. Jeszcze gorzej jest w tekstach naukowych, gdzie na przykład ligustr pospolity zmienia się w „keřovec obecný”, czyli roślinę, której nie znajdziemy w żadnym czeskim atlasie. Tłumacz doskonale wie, że nie chodzi o dosłowne brzmienie słowa, ale o sens w kontekście branży i potrafi to przełożyć poprawnie.
Sztuczna inteligencja może zrobić wszystko, o czym zamarzymy – zwłaszcza w kwestiach językowych. Ale jest to tylko narzędzie, które może ułatwić pracę, a nie całkowicie ją za nas wykonać. I choć to jest kuszące, aby oddać w wirtualne ręce AI wszystkie trudne i pracochłonne zadania, nie możemy zapominać, że ta technologia to tylko algorytmy, które nie rozumieją wielu rzeczy specyficznych dla języka żywego, takich jak kontekst, idiomy, czy slang. W tłumaczeniach jest coś, czego nie można zaprogramować – ludzkie wyczucie. Dlatego pomoc profesjonalnego tłumacza jest niezastąpiona, jeśli chcemy brzmieć poważnie i profesjonalnie.
Jeśli chcesz, by Twoje treści brzmiały naturalnie i trafiały do odbiorców w różnych językach, sprawdź, jak e-multicontent.pl łączy ludzkie wyczucie z technologią, aby treści na Twojej stronie internetowej były zrozumiałe i skutecznie przekonywały do zakupu.
Autorka: Oliwia Szymańska, e-multicontent.pl