
Sztuczna inteligencja ułatwia życie w różnych dziedzinach. Tłumaczenia nie są w tym zakresie wyjątkiem. Jednak wcale to nie oznacza, że przekładając tekst z jednego języka na drugi, można polegać wyłącznie na AI. Przekonajmy się na przykładzie języka rumuńskiego, dlaczego tak jest.
Duże modele językowe (eng. Large Language Models – LLM) przetwarzają słowa, potrafią układać zdania, ale nie „rozumieją” języka w ludzkim sensie – nie czują intencji, ironii czy kulturowych niuansów. Analizują ogromną ilość danych i na podstawie tego przewidują prawdopodobieństwa wystąpienia słów. Dlatego w tłumaczeniach na rumuński zdania wygenerowane przez AI bywają poprawne formalnie, ale pozbawione sensu w miejscach, gdzie liczy się wyczucie, kontekst i spójność wypowiedzi.
Sztuczna inteligencja, tłumacząc idiomy i kolokwializmy widzi w nich zbiór znaków, nic poza tym – nie orientuje się, że mają one metaforyczne znaczenie. Dlatego bardzo często wykłada się na tych elementach. Język rumuński ma wiele idiomów opartych na obrazach kulturowych, ale algorytm ich nie rozumie. Zdarza się, że na przykład przełoży rumuński zwrot „a-şi pune pofta-n cui” dosłownie na: „położyć swoje pragnienie na gwoździu”, kiedy jego znaczenie to “porzucić swoje marzenia, pogodzić się z czymś”. Brzmi komicznie, prawda?
W komunikacji ogromne znaczenie ma ton wypowiedzi. Przecież nie powiesz do partnera biznesowego „super, że nam Pan wysłał plik!”. Czujesz różnicę między konwersacją z kolegą a oficjalną wiadomością.
Dla sztucznej inteligencji nie ma między tymi sytuacjami różnicy, dlatego bardzo często miesza style, tworząc konstrukcje, której nie zastosowałby człowiek. W efekcie w raporcie biznesowym mogą pojawić się sformułowania zarezerwowane dla rozmów ze znajomymi, a w komunikacji codziennej – nadmiernie urzędowy ton. Tłumacz bez trudu rozpozna ten niuans, bo ton wypowiedzi wynika z doświadczenia, sytuacji i intuicji – czyli z tego, czego AI wciąż nie ma.
Szyk zdania ma ogromne znaczenie w komunikacji, a w każdym języku może być inny. Sztuczna inteligencja, tłumacząc z języka polskiego na język rumuński, często kopiuje konstrukcję zdania oryginału, tworząc nienaturalnie brzmiący tekst. To zupełnie jak rozmawianie z osobą, która dobrze mówi w danym języku, ale słychać u niej obcy akcent – wszystko jest w porządku, ale od razu czuć różnicę.
Każda branża rządzi się swoimi prawami, również w posługiwaniu się językiem. W wielu dziedzinach pełno jest specyficznych skrótów, specjalistycznych terminów czy zwrotów charakterystycznych dla danego biznesu. A tłumaczenie takich elementów sprawia AI niemały kłopot – gubi ich sens, przedkładając je dosłownie lub tworząc nieistniejące konstrukcje. Dobrym przykładem jest tłumaczenie zasady „No PO, No Pay – brak zamówienia, brak płatności”, która w języku rumuńskim w wykonaniu AI brzmi: „Politica fără PO nu există plată”.
W specjalistycznych tekstach konsekwentne użycie charakterystycznej terminologii ma często kluczowe znaczenie. Zmieniając tłumaczenie zwrotu, może całkowicie zmienić jego znaczenie. To z kolei może prowadzić, w najlepszym wypadku, do zdezorientowania odbiorcy, a w najgorszym – do poważnych nieporozumień. A sztucznej inteligencji, szczególnie przy dłuższych tekstach, często się to zdarza – raz tłumaczy terminy dosłownie, a raz opisowo. Co jest niedopuszczalne w niektórych branżach, na przykład prawnej czy technicznej.
Sztuczna inteligencja ogromnie ułatwia życie, temu zaprzeczyć nie można. Jednak nie zastąpi człowieka w tłumaczeniach, bo język jest czymś więcej niż sekwencją znaków – a w taki sposób właśnie postrzega go AI. Język to narzędzie opisu doświadczeń i myśli. To kontekst kulturowy, emocje, sens wypowiedzi i wiele, wiele więcej. A LLM-y, takie jak Chat-GPT, to wyłącznie algorytmy przewidujące słowa na podstawie statystyki.
Dlatego tłumaczenia wykonywane przez AI na pierwszy rzut oka mogą wydawać się poprawne, jednak gdy już zacznie się je czytać, od razu czuć, że coś jest nie tak. Bo wiedza i umiejętności człowieka są niezastąpione w nadawaniu naturalności tekstom oraz poprawności we wszystkich wymiarach. A właśnie takie treści najlepiej działają na odbiorców.
Jeśli chcesz sprzedawać skutecznie za granicą — powierz swoje treści native speakerom z e-multicontent.pl. Napiszą je od zera lub dopracują tłumaczenia z AI tak, by naprawdę działały na Twoich klientów.